Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 903 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

11-miesięczny Karolek uduszony i zakłuty..

piątek, 11 marca 2016 16:37

.Ze względu na dobro śledztwa policja nie podała szczegółowych wyników sekcji zwłok dziecka. Do szpitala w Tralee trafił 30-letni ojciec Karolka, był ranny. Z powodu jego stanu śledczy nie mogli go przesłuchać. We czwartek, 11 marca, także i on zmarł.

Do tragedii doszło w niedzielę, 6 marca, kiedy w Irlandii przypadał Dzień Matki. Gdy Anna Różycka wróciła około godziny 18 do domu z pracy w Aghadoe Heights Hotel, zastała swojego synka całego we krwi. Natychmiast wszczęła alarm. Jak zeznawali sąsiedzi, krzyczała: “My child, my child!”

karol1.jpg

 

W apartamencie przy Park Places, High Street, w Killarney, hrabstwo Kerry znajdował się też ojciec dziecka, Andrzej Piołunowicz. Leżał we krwi. Miał rany kłute brzucha, ramion i szyi. Mężczyzna został początkowo zabrany do Szpitala Uniwersyteckiego w Kerry, jednak ze względu na charakter ran przetransferowano go do lecznicy w Cork.

W poniedziałek została przeprowadzona sekcja zwłok dziecka, a następnie ciało wydano rodzicom. W piątek zostało przewiezione do Polski, gdzie w niedzielę został pochowany na cmentarzu w Bielsku-Bialej.

Tymczasem garda przeszukała apartament, w którym doszło do tragedii. Śledczy przesłuchali też świadków. Kluczowe miało być zeznanie ojca, który jak na razie jest jedynym podejrzanym o zamordowanie synka i zadanie sobie ran.

W kościele St Mary's Cathedral w Killarney odprawiona została we wtorek przez ojca Piotra Delimata oraz ojca Kierana O'Briena msza za duszę Karolka. Na nabożeństwo przybyło około 500 osób, W pierwszej ławce siedziała zapłakana Anna Różycka, trzymając w ręku zdjęcie, na którym jest z synkiem.

Ociec Delimat powiedział: "Karol połączył polską i irlandzką społeczność. Jednoczy nas, ten mały chłopczyk i wszystkie dzieci, nieważne skąd pochodzimy, bo wszyscy kochamy nasze dzieci.”

Lokalni mieszkańcy, jak i polska społeczność jest wstrząśnięta tym, co się wydarzyło.

To było wczesne popołudnie. Usłyszałem krzyk kobiety. Mieszkam niedaleko, ale usłyszałbym to z odległości mili. Jak usłyszałem ten krzyk, to od razu wiedziałem, że stało się coś złego.” - mówił jeden z sąsiadów.

Obsługa hotelu, w którym Anna pracowala w restauracji, była zbyt przejęta tragedią, by rozmawiać z dziennikarzami.

Radny partii Fianna Fail, Joe Culloty, powiedział: “To straszna tragedia. Chciałbym przekazać wyrazy współczucia rodzinie dziecka. To naprawdę najgorszy koszmar rodziców i jest to po prostu szokujące”.

Niezależny radny Donal Grady również wyraził współczucie dla rodziny ofiary i dodał: “To wielka tragedia. Nie słyszałem, aby coś podobnego kiedykolwiek wydarzyło się w naszym mieście.”

Rzecznik gardy powiedział: “Odkrycia dokonano około godziny 18 w niedzielę, kiedy do kompleksu apartamentowców przy Upper High Street została wezwana garda i pogotowie. Paramedycy podjęli próbę ratowania dziecka, jednak bezskutecznie.”

Garda apeluje o pomoc w śledztwie do społeczeństwa, szczególnie do osób, które przebywały w okolicy Park Place Apartments pomiędzy godziną 13 a 18 w niedzielę. Każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje w tej sprawie proszony jest o kontakt z posterunkiem w Killarney, pod numerem 064-6671160.

 

 

 

Na stonie Duszpasterstwa Kerry pojawiło sie oświadczenie rodziny Karolka:
On behalf of the mother's child and her family I would like to make an announcement.I'd like to thank those who in the last few days have supported Anna in prayer, thank you for all your help and kindness.
I am impressed how inhabitants of Killarney can rally around in face of tragedy.
Me and my family are proud to be the part of this community.
He hace met a lot of wonderful people to whom we want to express our gratitude.
Michel, Siobhan, Monika, all Gardi, all associates of Aghadoe Heights Hotel in particular Geraldine Dolan and Jason Higgins for their presence and goodness.
O Shea's Funeral Home for their professionalism and support. Polish Priest Piotr Delimat for his huge spiritual support and Father Kieran O'Brien from St Mary's Cathedral.
We unite in prayer for the soul of our little angel as well as his wonderfull, loving mother Anna.
For those who are still interested in fanancial support for Anna , we want to inform you that you can find an account number on the Radio Kerry's website. 
I can not express in words the gratitude for the support of all of you.
Thank you all from bottom of my heart and ask for pray.
Let Anna safly return home.

Joining in grief D.M.

Bank Account Details:

Ulster Bank
Unit 4/5
New Street
Killarney
Co. Kerry
Ireland

Account number : 10855220
Sort code : 985886

IBAN
IE51ULSB98588610855220

BIC
ULSBIE2D

with a note : KAROL

 

POSŁUCHAJ:

http://www.radiokerry.ie/news/superintendent-says-investigation-into-killarney-deaths-will-continue/

 

 

 

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

"Trafiliśmy w dobry czas"

poniedziałek, 27 lutego 2012 20:01

Gwiazdą tegorocznego festiwalu Jameson Dublin International Film Festival, który odbywał się w Dublinie w dniach 16-26 lutego była Agnieszka Holland. Podczas imprezy irlandzką premierę miał jej ostatni film “W Ciemności”, nominowany do Oscara w kategorii film obcojęzyczny. Z nominowaną już trzykrotnie do tej najbardziej prestiżowej nagrody w świecie filmu rozmawia Aneta Kubas.
- W Irlandii jest już Pani stałym gościem...
- O, bez przesady, byłam tu zaledwie kilka razy (śmiech)
- Czy ma Pani już tutaj swoje ulubione miejsca?
- Bardzo lubię naturę, podobają mi się wrzosowiska w okolicach Galway. Dublin też ma swój klimat, który mi bardzo odpowiada, jednak nigdy nie byłam tu na tyle długo, by naprawdę się w to miasto “wgryźć”.
- Przejdźmy do filmu. Mówiła Pani, że nie miała ochoty podejmować się po raz klejny realizacji obrazu na temat Holokaustu. Że będą to kolejne 2-3 lata spędzone w ciężkiej, trudnej psychicznie atmosferze.
- Tak, wiedziałam, że to będzie ciężkie,takie wyniszczające. Najtrudniejsze było napięcie realizacji. Chodzi mi o dokumentację. Zanim pokaże się na ekranie te pare obrazów, trzeba przebić się przez setki stron dokumentów i taśmy filmowej. Trzeba oglądać i czytać o rzeczach, które sa bardzo okrutne. Teraz na szczęście jest to już za mną.
- Nie żałuje Pani zatem, że podjęła się realizacji?
- Nie, film robi na ludziach ogromne wrażenie, ma bardzo mocny odbiór, niepsodziewany dla mnie.
- No właśnie, czego się Pani spodziewała, jakiego odbioru? Czy nie miała Pani obaw przed przypięciem do niego łatki z napisem “holokaust”?
- Tak, bałam się tego i wiedziałam, że trudno będzie znaleźć jakiś sposób, żeby przekonać ludzi, by poszli do kina. Widziałam jednak na projekcjach testowych, że reakcje były mocne, a jednocześnie nie takie, że “nie chcę na to patrzeć”. Przeciwnie, niektórzy przychodzili na film drugi raz. Wiedziałam, że jeżeli widzowie pójdą do kin w pierwszym weekendzie, to już się to jakoś potoczy. Bałam się, że ludzie powiedzą “to już widzieliśmy i nie chemy znowu oglądać”. Na szczęście, jakimś - nie wiem – zbiegiem okoliczności, pracą dystrybutorów rzeczywiście już pierwszy tydzien był bardzo dobry. Na pewno pomógł potem też fakt, że znaleźliśmy się na krótkiej liscie do oscarów, potem ogłoszenie nominacji. Po prostu trafiliśmy w dobry czas.
- Kiedy Pani poczuła, że ten film ma szansę na oscara?
- Wie Pani, na oscara, trudno powiedzieć, czy ma szanse. Ale to, że ma szanse w konkursie potwierdziło mi się rok temu, kiedy taki jeszcze nieskończony film kupił z wielkim entuzjazmem amerykański wielki dystrybutor. I to taki dystrybutor, który się niejako specjalizuje w oscarach; co roku ma kilka nominacji – w tym trzy. W momencie, kiedy oni się tym zachwycili, otrzymałam potwierdzenie, że to działa na Amerykanów.
- Nie była Pani zdziwiona, że taki “nieseksowny” film, mówiąc językiem amerykańskiego przemysłu filmowego, dostał nominację?

- Tak, ale ci dystrybutorzy są wrażliwymi, mądrymi ludźmi i nie szukają tylko łatwej sprzedaży, oni szukają również filmów, które chcą mieć w kolekcji. Naprawde zahwycili się tym filmem. Pamiętam, że pracowałam akurat w Kanadzie, kiedy z Berlina zadzwonił do mnie Micheal Barker i chyba z pięćdziesiąt minut opowiadał mi jaki ten film jest wspaniały. Odebrał go bardzo soobiście. To był dla mnie znak. Pomyślałam wtedy, że warto by było aby koledzy zgłosili go do niminacji. Po prostu o wiele łatwiej jest wierzyć i zabiegać o nominację, gdy za obrazem stoi duży dystrybutor.

 

- Z tego co wiem, spotkała Pani Krystynę Chiger kobietę, która przeżyła w kanale - ale dopiero po filmie. Czy nie pluła Pani sobie w brodę, że nie udało się jej odnaleźć wcześniej?
- Tak, żałuję że uwierzyłam ludizom, którzy w Kanadzie zajmowali się dokumentacją do filmu. Mówili mi, że wszyscy nie żyją. Nie było powodu, by im nie wierzyć. My natomiast w Poslce szukaliśmy potomków Sochy, którego grał Robert Więckiewicz. Nie znaleźliśmy nikogo, dopiero po premierze filmu się odezwali. Po premierze w ogóle odezwali się różni ludzie, potomkowie tych Żydów, potomkowie Sochy. Zgłosił się też staruszek, dzisiaj już pod dziewięćdziesiątkę, który widział moment, kiedy Żydzi wyszli z kanału po 14 miesiącach, opisał to nawet. Dziesięć lat temu wyszły jego wspomnienia i bardzo wzruszająco to opisał. Widział ten moment jak Socha podszedł do tej studzienki , wyjął haczyk, rozejrzał sie dookoła (było tam parę osób) i powiedział: “Poczekajta, zobaczyta cud”. Potem podniósł to wieko i te duchy zaczęły wychodzić. 
- Może warto było nakręcić jakieś postsrciptum, dokument na ten temat?
- Tak, pracuje już nawet nad tym młody reżyser. 
- Jeśli dobrze liczę, “W ciemności” jest dziewiątą polską nominacją do Oscara i trzecią Pani. Czy jest Pani przesądna i myśli “do trzech razy sztuka”?
- Jestem trochę przesądna, ale nie aż tak, żeby w to ślepo wierzyć. 
- Cała Polska patrzy na Panią...
- Rzeczywiście, czuję na sobie oddech narodu. 
- Wracając do tematyki filmu. Czy myśli Pani, że będą jeszcze powstawały filmy o holokauście?
- Myślę, że będą. Może bedzie przerwa, ale na pewno następne pokolenie będzie chciało się z tym zmierzyć, jakoś to aktualizować. Obecnie jest taki moment graniczny, są jeszcze wśród na ci, którzy przeżyli, ich siła. Element szczęścia, dobro ludzkie, które niespodziewanie się w takich sytuacjach pokazuje, jest to zupełnie tajemnicze dla mnie. Jak to jest, że niektórzy ludzie są zdolni do takiego poświęcenia...
- To właśnie mistrzowsko pokazał Robert Więckiewicz. Moim zdaniem, on zasługuje na nominację dla aktora. 
- Gdyby to był film, który by się bardziej nagłośnił zanim doszło do konkursu, myślę, że on by miał nominację. 
- Myślę, że filmy o holokauście zawsze będą miały szanse powstawać. Zmienia się kino i percepcja widzów, można pokazać coraz więcej. Pani film jest dość naturalistyczny, pokazuje Pani takie aspekty wojny i codziennego życia, które kiedyś by przemilczano. Czyli jest chyba sens to robić, bo można pokazywać więcej. 
- Tak, ale z drugiej stony, jako że jest więcej takich drastycznych obrazów, trudniej jest człowieka poruszyć. Moim zdaniem co innego jest ważne – uruchomienie empatii. Żeby ludzie, którzy to oglądają poczuli, że to są historie innych ludzi, bliskich im, że ich mogłoby spotkać to samo. 
-Spędziła Pani sporo czasu zwiedzając kanały. Jak tam jest, jak się Pani w nich czuła?
- Najgorzej czułam się w tych kanałach lwowskich, które są stare i zaniedbane. Natomiast w Berlinie można powiedzieć, są luksusowe. Najwięcej kręciliśmy natomiast w Łodzi i tam są takie, że nie ma się obrzydzenia. Są dobrze utrzymane i wygodne – relatywnie do innych. Co się odczuwa? Przede wszystkim klaustrofobię, jest tam bardzo duszno. Nawet nie jest zimno, bo w kanałach utrzymuje się stała temperatura, mniej więcej jak w piwnicach z winem, około 14-16 stopni. Natomiast jest taki zatykający brak powietrza. Długo tam nie można wytrzymać. No, jak się okazuje, jeśli trzeba, to można. 
- Dziękuję za rozmowę. Czy chciałaby Pani coś jeszcze dodać?
- Tak, pozdrowienia dla czytelników.






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (14) | dodaj komentarz

Kto zagrzeje kibiców?

środa, 15 lutego 2012 16:54


Piłkarze zacięcie trenują, fani szykują do wyjazdu, a polskie i ukraińskie prostytutki już zacierają ręce. Liczą na to, że także one odkroją spory kawałek z tortu piłkarskiej fiesty. Polska policja przygotowuje się do walki z prostytucją, bo wiadomo, że tam gdzie jest tak duży zjazd ludzi - szczególnie mężczyzn - musi być i seksualna rozrywka. Dla przykładu, podczas mistrzostw świata w Niemczech, w 2006 roku, swoje usługi świadczyło kibicom około 45,000 prostytutek.
Do Polski wybiera się na mistrzostwa chociażby z samej Irlandii 50,000 kibiców. Specjalnie dla nich przygotowana została strona internetowa www.irishfanvillage.com. Miasto zadba o to, aby kibice mieli zapewnione atrakcje także poza tymi związanymi z piłką nożną. Specjalnie z myślą o Irlandczykach przygotowany został beer tour, czyli wycieczka do browaru. W cenie 2 euro będzie można odwiedzić linię produkcyjną złocistego napoju oraz spróbować smaku lokalnego wyrobu. Po doświadczeniach z początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy odbywały się u nas rozgrywki z udziałem irlandzkiej drużyny, poznański ratusz doskonale wie, że interesują ich głównie piwo i miejsca historycznie związane z Irlandią, jak na przykład Cytadela, czy Cmenatrz Brytyjskiej Wspólnoty Wojennej.
Fani sportu pomiędzy rozgrywkami będą mieli sporo czasu, wypełnią go zapewne odwiedzaniem barów, zwiedzaniem atrakcji turystycznych, ale także agencji towarzyskich. Wraz z przygotowaniami do zawodów trwają przygotowania branży usług seksualnych, w wielu agencjach i klubach nocnych trwają remonty. Jest także ogromne zainteresowanie wynajmem prywatnych mieszkań, z czego część zdaniem policji, będzie przeznaczona na pokoje na godziny. Euro 2012 przyciąga tysiące ludzi, a przy takiej ilości osób interes kwitnie. W Polsce sama prostytucja nie jest karalna, jednak czerpanie z niej korzyści owszem. Na Ukrainie nierząd jest zakazany prawnie, jednak kary są symboliczne.
Jak napisał Newsweek, mistrzostwa to święto płatnej miłości. W Niemczech, w 2006 roku, kibiców obsługiwało 45,000 protytutek, panie pracowały też pełną parą podczas Euro 2008 w Austrii i Szwajcarii. W Polsce policja spodziewa się prawdziwych erotycznych bachanaliów – nad Wisłą, czy na Ukrainie usługi tego typu kosztują dużo mniej.
“W porównaniu z innymi częściami Europy usługi seksualne zarówno w Polsce, jak i na Ukrainie są tanie. Fakt ten powoduje, że oba kraje mogą być atrakcyjnym miejscem dla seksturystów zainteresowanych piłką nożną. W związku z tym przemysł erotyczny w obu krajach gospodarzach ma nadzieje na ożywienie w branży podczas turnieju 
– podkreślają autorzy niepublikowanej dotąd analizy dla UEFA” - czytamy w tygodniku.
Nierządnice z różnych części Polski i Ukrainy nie zamierzają siedzieć bezczynnie i na czas mistrzostw planują przenieść się do miast gospodarzy. Liczą nawet na potrojenie dochodów. Na Ukrainie dziewczyny z prowincji ślepo wierzą w bogatego, czystego i kulturalnego klienta z Zachodu. Dają się werbować grupom przestępczym, które umieszczają je w agnecjach we Lwowie, Kijowie, czy Doniecku.
- Niemal codziennie dostaję e-maile z zagranicy. Ich autorzy pytają, czy zatrzymanemu w towarzystwie prostytutki kibicowi grożą prawne konsekwencje – przyznał w rozmowie z dziennikarzom tygodnika Andrzej Borowiak, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.
Urząd Miasta Poznania stara się przyciągać fanów aktywnym wypoczynkiem, zwiedzaniem miejsc historycznych, spa oraz tanim piwem, Gdańsk kusi urokami przyrody, a Ukraina
tanim alkoholem, nocnymi atrakcjami miast, strzelaniem z kałasznikowa, a także wycieczkami do Czarnobyla. Każdy chce ukroić swój kawałek tortu...


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (10) | dodaj komentarz

NOC W BIBLIOTECE

środa, 15 lutego 2012 16:50


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zabuli, bo odmówił seksu

wtorek, 22 listopada 2011 19:59

 

 Sąd w Galway skazał Polaka na karę grzywny za to, że poniżył partnerkę, siadając nagimi pośladkami na jej twarzy. Łukasz Szutkowski bronił się, tłumacząc że kobieta obraziła go, mówiąc iż „nie ma jaj”, po tym jak odmówił jej seksu.

Para Polaków poznała się na Facebooku. Podczas sześciu miesięcy znajomości uprawiali seks cztery-pięć razy dziennie. Sielanka trwała do czasu, gdy 27-latek odmówił współżycia, tłumacząc że „jest zmęczony i bolą go sutki”.

Szutkowski, zamieszkały w Oranmore na terenie hrabstwa Galway, odpowiadał przed sądem za napaść na Katarzynę Halabis. Do zdarzenia doszło w jego domu, we wrześniu ubiegłego roku.

Kobieta zeznała przed sądem, podczas rozprawy na początku listopada tego roku, że doznała obrażeń pleców kręgosłupa, kiedy Szutkowski pchnął ją na łóżko i usiadł na jej twarzy. 27-latek był nagi od pasa w dół. Gdy kobieta spytała, czy ma zamiar ją zgwałcić, puścił ją.

K. Halabis zeznała, że feralnego dnia byli na ślubie. Później, w sypialni, doszło między nimi do nieporozumienia. Kobieta poczuła się „niekomfotowo” i zdecydowała, że pojedzie do domu. Mężczyzna zabrał jej jednak telefon i kluczyki od samochodu. Następnie rzucił ją na łóżko tak mocno, że chrupnęło jej w plecach. Popłakała się, a wtedy mężczyzna usiadł jej na twarzy. Katarzyna stwierdziła, że cieszy się, że zapytała, czy zamierza ją zgwałcić, ponieważ wtedy zszedł z niej. Przerażona kobieta salwowała się ucieczką przez okno. Następnego dnia udała się do szpitala, gdzie założono jej ortopedyczny gorset.

Ł. Szutkowski tłumaczył w sądzie, że jego partnerka była bardzo pijana i narzucała się mu.

„Kiedy przyjechaliśmy do domu, chciała seksu. Robiła się coraz bardziej wściekła i miała zamiar pojechać do domu. Zabrałem jej kluczyki, ponieważ była pijana. Wtedy powiedziała, że nie mam jaj, bo nie chcę z nią uprawiać seksu. Wtedy popchnąłem ją na łóżko i usiadłem na brzuchu, żeby ją uspokoić.”

Szutkowski zaprzeczył, jakoby chciał ją poniżyć. Sędzia Mary Fahy nie dała wiary oskarżonemu i stwierdziła, że usiadł on na twarzy pani Halabis, aby ją poniżyć.

Mężczyzna został skazany za napaść, ale co ciekawe, nie na tle seksualnym. Kara wyniosła 750 euro.

(na podstawie Irish Examiner)

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (11) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  82 311  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
     0102
03040506070809
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

O moim bloogu

Od 2005 roku, czyli właściwie początków boomu imigracyjnego w Irlandii, pracuję w różnych polskich gazetach w Dublinie. Cały czas na bieżąco śledzę życie Polonii. Zapraszam do zapoznania się z nim.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 82311

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl