Bloog Wirtualna Polska
Są 1 259 903 bloogi | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zabuli, bo odmówił seksu

wtorek, 22 listopada 2011 19:59

 

 Sąd w Galway skazał Polaka na karę grzywny za to, że poniżył partnerkę, siadając nagimi pośladkami na jej twarzy. Łukasz Szutkowski bronił się, tłumacząc że kobieta obraziła go, mówiąc iż „nie ma jaj”, po tym jak odmówił jej seksu.

Para Polaków poznała się na Facebooku. Podczas sześciu miesięcy znajomości uprawiali seks cztery-pięć razy dziennie. Sielanka trwała do czasu, gdy 27-latek odmówił współżycia, tłumacząc że „jest zmęczony i bolą go sutki”.

Szutkowski, zamieszkały w Oranmore na terenie hrabstwa Galway, odpowiadał przed sądem za napaść na Katarzynę Halabis. Do zdarzenia doszło w jego domu, we wrześniu ubiegłego roku.

Kobieta zeznała przed sądem, podczas rozprawy na początku listopada tego roku, że doznała obrażeń pleców kręgosłupa, kiedy Szutkowski pchnął ją na łóżko i usiadł na jej twarzy. 27-latek był nagi od pasa w dół. Gdy kobieta spytała, czy ma zamiar ją zgwałcić, puścił ją.

K. Halabis zeznała, że feralnego dnia byli na ślubie. Później, w sypialni, doszło między nimi do nieporozumienia. Kobieta poczuła się „niekomfotowo” i zdecydowała, że pojedzie do domu. Mężczyzna zabrał jej jednak telefon i kluczyki od samochodu. Następnie rzucił ją na łóżko tak mocno, że chrupnęło jej w plecach. Popłakała się, a wtedy mężczyzna usiadł jej na twarzy. Katarzyna stwierdziła, że cieszy się, że zapytała, czy zamierza ją zgwałcić, ponieważ wtedy zszedł z niej. Przerażona kobieta salwowała się ucieczką przez okno. Następnego dnia udała się do szpitala, gdzie założono jej ortopedyczny gorset.

Ł. Szutkowski tłumaczył w sądzie, że jego partnerka była bardzo pijana i narzucała się mu.

„Kiedy przyjechaliśmy do domu, chciała seksu. Robiła się coraz bardziej wściekła i miała zamiar pojechać do domu. Zabrałem jej kluczyki, ponieważ była pijana. Wtedy powiedziała, że nie mam jaj, bo nie chcę z nią uprawiać seksu. Wtedy popchnąłem ją na łóżko i usiadłem na brzuchu, żeby ją uspokoić.”

Szutkowski zaprzeczył, jakoby chciał ją poniżyć. Sędzia Mary Fahy nie dała wiary oskarżonemu i stwierdziła, że usiadł on na twarzy pani Halabis, aby ją poniżyć.

Mężczyzna został skazany za napaść, ale co ciekawe, nie na tle seksualnym. Kara wyniosła 750 euro.

(na podstawie Irish Examiner)

 


Podziel się
oceń
0
1

komentarze (11) | dodaj komentarz

Polak w więzieniu za wyłudzanie zasiłku

wtorek, 15 listopada 2011 20:57

Polak został skazany na miesiąc więzienia za pobieranie zapomogi dla bezrobotnych Jobseeker's Allowance na nazwisko innej osoby. Sędzia wydał wyrok pozbawienia wolności, pomimo tego, że mężczyzna oddał całość zdefraudowanego świadczenia. „Ta kara jest ostrzeżeniem, że przestępstwa przeciwko Social Welfare nie mogą ujść na sucho” - powiedział. W pierwszej połowie roku wyroki pozbawienia wolności za podobne przewienienia otrzymały w Irlandii cztery osoby.

Krzysztof Budzik (32 lata) przez rok odbierał zasiłek Tomasza Juki, który w 2010 roku opuścił Irlandię. Juka przed wyjazdem przekazał koledze swoją kartę socjalną. K. Budzik mieszkał w Athlone, w apartamentowcu Jolly Mariner. W ciągu roku pobrał ponad 8 tysięcy euro. Sumę tę oddał w w ciągu siedmiu miesięcy, w trzech ratach. Mimo to został skazany 2 listopada na 3 miesiące więzienia, z czego dwa w zawieszeniu na trzy lata. Dodatkowo musi zapłacić karę 1,000 euro.

„Przestępstwa przeciwko Ministerstwu Opieki Społecznej były bardziej akceptowane dziesięć lat temu, ale to się już skończyło” - powiedział sędzia Seamus Hughes. „Krzysztof Budzik idzie do więzenia, ponieważ ten rodzaj przestęspstwa uderza w społeczeństwo, gdy jest ono na kolanach.”

Adwokat Budzika, John Keogh, podkreślał przed sądem, że jego klient oddał całą sumę, jaką pobrał . Poinformował on też, że mężczyzna wysyłał T. Juce co tydzień 100 euro.

„Mój klient nie odzyskał od Juki ani centa, sam musiał oddać całą kwotę. Przyznał się do winy, rozumie, że zrobił źle.”

K. Budzik przyjechał do Irlandii w 2007 roku. Pracował trzy dni w tygodniu w firmie logistycznej, jako sortownik.

Mężczyzna został namierzony przez inspektorów ministerstwa po anonimowym zgłoszeniu. Aby go schwytać na gorącym uczynku, zamontowano kamerę przemysłową. Mężczyzna został zatrzymany przez policję. Inspektor poinformował w sądzie, że po tej sprawie wprowadzono pilotażową biometryczną kartę Social Wlefare, aby zapobiec kolejnym defraudacjom. Nowe typy identyfikatorów zostały wprowadzone w trzech biurach w kraju.

Sędzia Hughes podkreślił, że skutki oszustw kosztują Irlandię co roku miliony euro.

„Nie będę nie w porządku, jeśli powiem, że 100 procent to obcokrajowcy” - powiedział, zwracając się odo adwokata Polaka. „Pana klient iukradł 8,000 euro, do których nie miał prawa. W tym czasie płacący podatki byli na kolanach w tym kraju. Należy pogratulować anonimowemu informatorowi.”

Od września tegor roku w Irlandii prowadzone są kompleksowe kontrole osób pobierających zasiłki socjalne. W ciągu pierwszych 7 miesiecy roku departament skontrolował około 400,000 zasiłkówiczów. W ten sposób udało się zaoszczędzić 101 milionów euro na świadczeniu One Parent Family, 84 milionyna wypłacanych niesłusznie emeryturach, 49 mln zaś na świadczeniach chorobowych Illnes. Po ssprawdzeniu prawie 130,000 osób na zasiłkach dla bezrobotnych zaoszczędzono 46 milionów euro, a na Child Benefit 19 mln. Poza rewizjami zasiłków, cały czas trwały kontrole pracodawców.

Jednym ze sposobów działania resortu jest przyjmowanie zgłoszeń o podejrzeniu oszustw od obywateli. Zgłoszenia takie mogą być dokonywane anonimowo. Do lipca wpłynęło 8,560 takich zawiadomień. Dla porównania, w tym samym okresie rok temu było ich 6 tysięcy.

Ścisła współpraca z innymi agencjami jest kluczowym elementem systemu antydefraudacyjnego ministerstwa. Różne organy i agencje rządowe dostarczają departamentowi danych, które są wykorzystywane do krzyżowego sprawadzania klientów już na etapie starania się o zasiłek, jak również w czasie jego trwania. Regularnie swoje dane przekazują SW Urząd Podatkowy Revenue oraz Genralne Biuro Rejestracyjne General Register’s Office (informacje o urodzinach, ślubach i zgonach). Inne przykłady kooperacji to: Irish Prison Service, który co tydzień dostarcza danych na temat więźniów, Department of Education – na temat uczniów, Commission for Taxi Regulation – licencje taksówkarskie, czy Private Residential Tenancy Board – informacje o landlordach i lokatorach.

Poważne wykroczenia są zgłaszane do Krajowego Biura Prawnego (Chief State Solicitor’s Office) lub Prokuratury Generalnej (Director of Public Prosecution). W przypadku szczególnych nadużyć, na przykład podszywania się pod inną osobę, inspektorzy mogą złożyć doniesienie na policji. Osoba, któa zostanie uznana winną oszustwa może nawet trafić do więzienia.

Od początku roku postępowaniem sądowym zakończyło się 159 spraw, w tym o defraudację zasiłku dla bezrobotnych – 128. Większość skazanych poddała się dobrowolnie karze grzywny, a 4 osoby trafiły do więzienia. W jednym przypadku sąd okręgowy skazał oszusta na 12,5 roku nadzoru kuratorskiego.


Podziel się
oceń
0
3

komentarze (11) | dodaj komentarz

Polak skatowany kolbą pistoletu

wtorek, 15 listopada 2011 16:17

Dawida przewieziono do Beaumont Hospital w Dublinie 

“Podjechał samochód, wyskoczyło z niego dwóch ludzi. Nagle dostałem w głowę i straciłem przytomność. Kiedy się ocknąłem, zobaczyłem jak mój brat siedzi nieprzytomny pod murem, a facet tłucze go po głowie kolbą strzelby. Dawid chyba stracił przytomność, bo nawet nie zasłaniał twarzy”. Tak relacjonuje wydarzenie Piotr M. (wszystkie nazwiska do wiadomości redakcji) z Rathdowney w hrabstwie Laois. O cztery lata starszy Dawid walczył przez tydzień o życie na oddziale intensywnej opieki dublińskiego szpitala Beaumont.

- Jestem pielęgniarką i pracowałam na oddziale neurochirurgii w Polsce. Ale takiego krwiaka nie widziałam jak żyję. Dawid miał krwiaka lewej półkuli mózgu, złamane z przemieszczeniem kości czaszki, twarzoczaszkę ma mocno potłuczoną z połamanymi w różnych miejscach kośćmi. Po przeczytaniu dokumentacji medycznej jestem w szoku, że Dawid przeżył – mówi Monika P., bliska znajoma pokrzywdzonego.

Co do wydarzeń nocy z 29 na 30 października jest kilka wersji. Jak mówi Piotr, do zdarzenia doszło, kiedy wracali z pubu, około 2 w nocy. W pewnym momencie, na głównej ulicy miasteczka, Moore Street, zatrzymał się samochód, najprawdopodobniej Ford Mondeo, a z niego wyskoczyło dwóch mężczyzn (31 i 34 lata) ze strzelbą w dłoni.

- Mieli dubeltówkę, całe szczęście, że nie zaczęli z niej strzelać. Jeden walnął mnie przez głowę i straciłem przytomność. Kiedy się ocknąłem, leżałem na asfalcie, jeden z tych Irlandczyków mnie kopał. Kiedy podniosłem trochę głowę, zobaczyłem, że mój brat na wpół siedzi, współ leży pod murem, a po głowie tłucze go ten drugi strzelbą. Dawid chyba był nieprzytomny, bo nawet się nie bronił, nie osłaniał głowy. Widziałem, jak walnął go z sześć razy; co działo się wcześniej – nie mam pojęcia – relacjonuje Piotr.

Zdaniem Agnieszki W., narzeczonej Dawida, napastnik bił, by zabić.

- Nie wiem, jaka jest prawda. Dlaczego ich napadnięto. Nieważne, kto zaczął – nikt nie ma prawa tak nad kimś się znęcać. Dawid walczył o życie tydzień, a ja razem z nim – wzdycha.

Jak mówią jego bliscy, poszkodowany nie pamięta napaści.

- Ostatnie co wie, to że wyszedł z domu – mówi pani Agnieszka.

Resztę ustalają fragmentami znajomi i bliscy ofiary.

- Rathdowney jest malutkie, Polacy się tu znają. Rozmawiamy o tym zdarzeniu cały czas. Wiadomo, że tego wieczoru Dawid świętował imieniny taty Agnieszki, który przyjechał do nich w odwiedziny z Polski. Wypili butelkę wódki, jubilat poszedł spać, Agnieszka też. Około pierwszej w nocy zauważyła, że Dawida nie ma. Zadzwoniła do niego, powiedział, że niedługo wraca – mówi Monika.

Nie wiadomo jak skończyłoby się zdarzenie, gdyby akurat ulicą nie przechodził młody strażak. Mężczyzna przegonił napastników i przystąpił do ratowania Dawida.

-Obrócił go tak, że krew, która aż bulgotała ranach, mogła wypływać. Ten człowiek uratował mu życie – mówi Monika.

Ofiary napaści zostały zabrane przez pogotowie do szpitala w Portlaoise. Jako, że Dawid był nieprzytomny, lekarze zadecydowali o przewiezieniu go do lecznicy w Tullamore, na badanie tommograficzne głowy. Następnie przetransportowano go do szpitala Beaumont w Dublinie, na oddział intensywnej neurochirurgii. Tam wycięto krwiaka i zrekontsruowano czaszkę. Głowa jest jednak trochę wgnieciona.

- Najgorsze jest już za nim. Nie ma bezpośredniego zagrozenia życia. Mimo to jego stan jest poważny. Zaczął chodzić, poznaje najbliższych, ale cały czas ma zaniki pamięci, jest splątany, jak to się mówi w żargonie lekarskim. Codziennie trzeba mu powtarzać pewne rzeczy. Szczególnie kiedy się obudzi – nie wie gdzie jest i co się stało. Wie, kiedy się urodził, jak się nazywa, ale nie pamięta na przykład pewnych osób, czy samego wypadku – wylicza pilęgniarka. - Codziennie pyta, kto mu to zrobił. My mu opowiadamy, ale zapomina.

Agnieszka odwiedza codziennie narzeczonego. Dawid, gdy się ocknął po wypadku, zapytał najpierw o Zuzię, ich 2,5-letnią córeczkę. Para wychowuje jeszcze 12-letnią Paulinę, córkę Agnieszki.

- Dawid jest wspaniałym ojcem dla dziewczynek. Odkąd urodziła się Zuzia, jest spokojny, pomaga, nie można na niego powiedzieć złego słowa. Jest idealnym ojcem. Nie, żebym go wybielała, bo dawniej, owszem, nie raz się wdawał w bójki, często razem z bratem. Dawid, jako starszy zawsze stawał w obronie Piotrka, czuł się za niego odpowiedzialny. Jednak odkąd został ojcem, zmienił się. Raz tylko wyszedł do pubu we wakacje i niestety wtedy też dostał po zębach. Puściłam go, bo obiecał, że nie będzie kłopotów – mówi kobieta.

Bliskich ofiar boli najbardziej to, że napastnicy zostali zatrzymani przez policję i wypuszczeni bez postawienia zarzutów.

- Spotykamy ich na ulicy, a oni patrzą na nas z góry. Czy pozostaną bezkarni, za to co zrobili? - pytają retorycznie.

Jak mówi Piotr, napastnicy są mu dobrze znani. To kuzyni, jeden z nich jest właścicielem pubu Peadars.

- Mieliśmy z nimi stale zatargi. Mieszkamy tu już od pięciu lat, a to małe miasteczko. Oni po prostu nie lubią Polaków. Wtedy, w sobotę, nie widziałem ich wcześniej. Dopiero jak wyskoczyli z auta z bronią. Gdyby nas nie zaskoczyli i nie trzasnęli kolbą po głowie, to byśmy sobie z nimi dali radę. Ja bić się potrafię i Dawid też – mówi poszkodowany.

Piotr wyszedł ze zdarzenia z lekkimi obrażeniami. Miał pobitą głowę i żebra. Po zbadaniu w szpitalu został w niedzielę rano wypuszczony do domu. W poniedziałek rano źle się jednak poczuł, zaczął wymiotować i tracić władzę w nogach, udał się więc do szpitala. Po badaniach otrzymał leki i został wypisany.

Mieszkańcy Rathdowney liczą na to, że sprawdzy zostaną ukarani.

- Dawid to świetny kolega, wszystkim chętnie pomagał – mówi pani Monika.

29-latek przyjechał do Irlandii z Mazur, na początku 2007 roku. Tutaj poznał Agnieszkę. Stał się przyszywanym tatą jej córki.

- To moja chrześnica, bo Agnieszka jest byłą żoną mojego brata. Mam cały czas oko na to, jak Dawid ją traktuje. I nie mogę złego słowa powiedzieć. Jest dla niej bardzo dobry, dziewczynki traktuje jednakowo. Ostatnio przebywał na zasiłku, miał dla nich czas – mówi Monika. - To zdarzenie to dla nich prawdziwa próba. Nie wiadomo, czy Dawid wróci do stanu zdrowia sprzed wypadku.

Policja cały czas bada okoliczności zdarzenia. Jak twierdzą świadkowie, 5-15 minut wcześniej na tej samej ulicy tylko po przeciwnej stronie też ktoś kogoś bił. Garda w Abbeyleix, która zajmuje się tą sprawą, szuka cały czas świadków napaści. Osoby, które przebywały w okolicy Moore Street, między godziną 1.20 a 2.30 w nocy z 29 na 30 października, są proszone o kontakt z Garda w Abbeyleix pod numerem telefonu 057 8730580, lub z policyjnym telefonem zaufania Garda Confidential Line - 1800 666 111 albo dowolnym posterunkiem policji.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Gwiazda uciekła, bo kaleczyła angielski

poniedziałek, 07 listopada 2011 12:05

 ł

Małym skandalem rozpoczęła się szósta edycja Festiwalu Filmów Polskich Kinopolis w Dublinie. Aktor Łukasz Garlicki, jedna z gwiazd festiwalu, obraziła się i wyszła ze spotkania z publicznością. Powodem była uwaga z sali na temat jego kiepskiego angielskiego. „Organizator nie może odpowiadać za zachowanie gości” - skomentowała zajście Gazecie Polskiej Klementyna Kasprzyk, dyrektor artystyczny imprezy.

6. edycję Kinopolis rozpoczęła projekcja filmu „Bitwa Warszawska 1920” w reżyserii Jerzego Hoffmana. Nic nie zapowiadało niemiłej niespodzianki. Najpierw w barze kina Cineworld w Dublinie 1 odbyło się przyjęcie dla zaproszonych gości, a następnie projekcja, na którą zostały wyprzedane wszystkie bilety. Dyrekcja kina zadecydowała zresztą o przedłużeniu wyświetlania filmu aż do 10 listopada, choć pierwotnie pokaz miał być tylko jeden.

- Cineworld przygotowalo dodatkowe pokazy „Bitwy Warszawskiej 1920”. Film można oglądać do czwartku, 10 listopada, codziennie o godzinie 21. Bilety można rezerować na stronie kina – mówią organizatorzy.

 Pokaz otwierający festiwal zakłócał głośnymi komentarzami jeden z widzów (nasz rodak), będący wyraźnie pod wpływem alkoholu. Ochrona wyprowadziła go dopiero po seansie, na początku spotkania z aktorem. Łukasz Garlicki rozpoczął spotkanie z widzami zdecydowanie rozkojarzony.

- Starałem się zagrać rolę księdza Ignacego Skorupki najlepiej jak potrafię, tak jak to robię w przypadku każdej innej roli. Głównie grali Borys Szyc i Natasza Urbańska, ja tam nie miałem nic do zagrania. Mogę jedynie podziękować operatorowi Sławomirowi Idzikowskiemu za to, że mnie świetnie sfotografował – odpowiedział na pierwsze pytanie prowadzącego spotkanie Michała Oleszczyka.

Na pytanie o to, jak grało mu się u Jerzego Hoffmana odpowiedział z roztargnieniem:

- Którym filmie? Tym? Jak to, jak się grało. Jeżeli w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat nie spadnie bomba atomowa, będziemy w każde Boże Narodzenie i Wielkanoc oglądali „Potop” i „Pana Wołodyjowskiego”. Co mogę więcej powiedzieć.

Kolejne kwestie związane z projektem „Warszawiak” (nowe aranżacje popularnych warszawskich piosenek), dzięki któremu zyskał popularność, Garlicki zbywał nieskładnymi odpowiedziami. Prowadzącym coraz trudniej było moderować rozmowę, a zniesmaczeni widzowie opuszczali salę.

Szalę przeważyło pytanie z sali zadane w języku angielskim, o kulisy pracy na planie filmu. Gość, nadal wyraźnie rozkojarzony, próbował odpowiedzieć w tym samym języku. Wówczas jedna z osób na widowni poprosiła, by aktor przeszedł na polski.

- Lepiej nie kaleczyć języka – skomentowała głośno młoda kobieta.

Aktor nie potrafił ukryć wzburzenia.

- To może ja wyjdę – powiedział. Po czym opuścił salę.

Klementyna Kasprzyk skomentowała zachowanie aktora:

- Festiwal odbywa się już od sześciu lat i przez ten czas spotykałam się z twórcami o różnych osobowościach. Publiczność festiwalowa ma swoje oczekiwania, jak również nasi goście. I te oczekiwania, niestety czasami się rozmijają. Tym razem wyraźnie po jednej i po drugiej stonie pojawiły się kontrowersje. Cóż, dla nas to kolejne doświadczenie. Organizatorzy nie mogą ponosić przecież odpowiedzialności za zachowanie gości.

Szkoda tylko pieniędzy wydanych na przyjazd aktora, który nie potrafi uszanować swojej publiczności” - komentowano w kuluarach.

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (3) | dodaj komentarz

sobota, 22 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  82 321  

Kalendarz

« listopad »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
282930    

O moim bloogu

Od 2005 roku, czyli właściwie początków boomu imigracyjnego w Irlandii, pracuję w różnych polskich gazetach w Dublinie. Cały czas na bieżąco śledzę życie Polonii. Zapraszam do zapoznania się z nim.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 82321

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Money.pl

Pytamy.pl