Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 269 837 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Chorzy na sport

poniedziałek, 11 lipca 2011 15:54

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kazimierz Jankowski (z lewej) wraz z Hiszpanem Oriolem Carbo zdobyli mistrzostwo Irlandii w jeździe na czas tandemem. Jak mówią, pokonali samych siebie i zdobyli w tym sporcie wszelkie laury. Teraz przyszedł czas na rozwijanie się w nowych kierunkach. Chcą postawić na rozwój klubu, którego Polak jest założycielem. Zamierzają przyciągnać młodych ludzi, by szkolić ich do jazdy w tandemach, a także kobiety i niepełnosprawnych. „Kolarstwo to sposób na życie, to pasja, która pozwala kształtowac charakter i ciało” - zapewniają.  

 

Pięć medali

I sami są na to nalepszym dowodem. Z dziką radością poddają się codziennemu reżimowi trenigów, który sobie sami narzucają. Stosują odpowiednie diety i odżywki. Mimo, że każdy z nich ma tyle lat co czasami dwoje przeciwników razem wziętych, na trasie wyścigu zostawiają ich daleko w tyle.

Henry J Lyons Partners Cycling Club, choć z nazy typowo irlandzki, jest założony i prowadzony przez naszego rodaka. Jego nazwa wywodzi się od fundatora – firmy projektowej z Dublina, w której karierę zawodową na Zielonej Wyspie zaczynał siedem lat temu Jankowski.

- Trenuję kolarstwo od 31 lat. Kiedy przyjechałem do Irlandii, chciałem trenować i tutaj. Miałem zamiar założyć klub kolarski, jednak do tego potrzebne było irlandzkie obywatelstwo i co najmniej sześciu członków. Wtedy z pomocą przyszedł mi mój szef i tak powstał Henry J Lyons Partners Cycling Club – wspomina sportowiec.

Kazik Jankowski posiada na swoim koncie między innymi tytuł mistrza Polski w jeździe drużynowej na czas i górskiego mistrza Polski. Gdy tylko założył swój klub na wyspie, zaczął poszukiwania zawodników.

- Podczas któregoś z wyścigów usłyszałem rozmawiających Polaków – zachęciłem ich do zapisania się do mojego klubu. Innym razem poznałem Włoszkę, po krótkiej rozmowie zgodziła się przepisać do nas. Ona zaczęła przyprowadzać na treningi znajomego Hiszpana i tak rozrastała się nasza organizacja. Obecnie jeździemy w siedem osób – cztery z Dublina, dwie z Protaloise i jedna spod Carlow. Pięciu z nas to Polacy – informuje Jankowski.

Zawodnicy trenują indywidualnie i wspólnie. Razem jeżdżą na zawody i wyścigi. Są zgraną grupą, która kolarstwo traktuje bardzo na serio. Klub w swojej czteroletniej zaledwie historii zdołał zdobyć aż pięć medali.

- Życzę innym klubom, żeby miały takie wyniki – śmieje się Kazik. - Ale ci ludzie są uzależnieni od roweru, chorzy na punkcie tego sportu.

Kolarstwo to dla nich sposób na życie i to zdrowe życie.

- Ja mam 45 lat, a Oriol 47. Bez trudu pokonujemy w wyścigach 18-latków. To sport nas tak zakonserwował – śmieje się. - On także zbudował nasze charaktery. Nie ma dla nas słow: „nie”, „nie da się”. Wszystko jest możliwe i wszystkiego można dokonać.

Co jest dla nich najważniejsze?

- Przeżyć kolejny sezon. Co roku bierzemy udział w kilkudzieisęciu wyścigach. Pokonujemy 18 – 25 tysięcy kilometrów – to pradziwa mordęga – stwierdza.

 

Z zamkniętymi oczami

Kazik i Oriol startują zarówno idnywidualnie, jak i w tandemie. Jazda parami to w Irlandii rzadkość. Dlatego postawili sobie za cel rozwinięcie tej gałęzi kolarstwa. Kazik zbudował od podstaw rower idealnie dopasowany do ich sylwetek. Hiszpan, jako że jest wyższy – jest pilotem. Kazik – niższy, siedzi z tyłu i wbrew pozorom wcale nie ma łatwiej, przynajmniej pod względem psychicznym.

- Na początku było mi bardzo trudno przestawić się na tandem. Na zwykłym rowerze to ja kieruję, patrzę na drogę i myślę. Tutaj moja kierownica się nie rusza, a wszelkie manewry muszę dostosować do prowadzącego. Wszystko zależy od tego, jak wyczuję jego zamiary, czy w odpowiednim momencie złożę się na przykład od zakrętu. Przy prędkościach 70-80 kilometrów na godzinę to naprawdę trudne. Zaczynałem tak, że większość treningu jeździłem z zamkniętymi oczami. To mi pomogło dostosować się do pilota – wspomina sportowiec.

Mężczyźni wiele trenują, a swoim tandemem wzbudzają na drogach Irlandii małą sensację. Szczególnie, kiedy wyprzedzają nim samochody.

- Przy prędkościach, jakie osiągamy, to często się zdarza. Kierowcy różnie reagują, przeważnie nas przepuszczają. Często na nasz widok wybuchają głośnym śmiechem. Z jednej strony wyglądamy bardzo profesjonalnie – w pełnym rynsztunku na zawodowym rowerze, ale z drugiej trochę komicznie – opowiada Jankowski.

Determinacja zawodników szybko przyniosła efekt. Już po dwóch miesiącach treningów zdobyli brązowy medal w wyścigach tandemów. Rok później znowu zajęli trzecie miejsce na podium. 23 czerwca tego roku zdobyli już mistrzostwo.

- To był niespodziewany sukces. Wcześniej mieliśmy brąz i sporą stratę do srebra. Rok później zmniejszyliśmy ten dystans, ale to wciąż nie był najlepszy wynik. Głowiłem się długi czas, co zrobić, żeby zwiększyć naszą prędkość. Wreszcie wpadłem na to, by przekonstruować rower. Przed startem mieliśmy nadzieję, że uda nam się zdobyć upragniony srebrny medal. Nie marzyliśmy nawet o złocie. A tu proszę, udało się! - cieszy się Polak.

Wyścig odbywał się na dystansie 40 kilometrów, na trudnym pagórkowatym terenie. Teamowi udało się wygrać trzema sekundami, co na takiej trasie oznacza 10 metrów. Osiągnęli czas 56.34 minuty.

 

Coś dla ciała i ducha

Po zwycięstwie przyszedł czas na refleksje. Kolarz doszedł do wniosku, że chciałby rozbudować sekcję tandemów w irlandzkim związku kolarskim. To sport idealny dla osób niepełnosprawnych – szczególnie z utratą wzroku. Tacy zawodnicy mogą jeździć z tyłu i kalectwo wcale w tym nie przeszkadza, a może nawet pomagać. Z drugiej strony Janowski chciałby przyciągnąć na treningi młodzież szkolną.

- Rodzice powinni rozważyć zapisanie dzieci do naszej sekcji. To świetny sposób na zdrowy rozwój, ciekawą alternatywę spędzania wolnego czasu, a także kształtowanie charakteru – zapewnia sportowiec. - Nie wymagamy umiejętnosci jazdy na rowerze. Wszystkiego nauczymy od podstaw.

Do klubu mogą zgłaszać się osoby, które ukończyły 10. rok życia. Mile widziane są również dziewczęta.

- Gwarantujemy, że każdy kto będzie u nas ćwiczył – schudnie. Mamy własne diety i oczywiście program ruchowy – przekonuje nasz rozmówca.

Wiecej informacji uzyskać można pod numerem telefonu: 0873568270

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (2) | dodaj komentarz

Lądowanie na bis

poniedziałek, 04 lipca 2011 11:10

„Nie robić bydła, kiedy samolot jest w powietrzu, a później nie zostawiać  za sobą chlewu.” - tak, zdaniem jednego z polskich pilotów, pasażerowie najlepiej wyraziliby wdzięczność pilotom. Tymczasem zwyczejm stało się już klaskanie, gdy tylko maszyna dotknie kołami ziemi. Większość klaskających nie zdaje sobie sprawy, że gdy oni już okazują spontanicznie radość, niebezpieczeństwo jest największe....

Samolot jest najbezpieczniejszym środkiem transportu, jednak osoby podróżujące w ten sposób mają świadomośc, w jak niekomfortowej i nienaturalnej sytuacji się znajdują. Błąd, czy awaria w powietrzu może mieć o wiele gorsze skutki niż na ziemi, czy morzu. Dlatego zapewne, gdy tylko maszyna dotknie kołami ziemi pasażerowie rozładowują emocje, na przykład brawami.

- Leciałam samolotem kilka razy w życiu i zawsze fascynacji towarzyszyła pewna doza lęku, gdyż nic ani nikt nie jest niezawodny, a gdy jest się 10 000 metrów nad ziemią, to myśli się, czy napewno wszystko będzie ok. Stąd oklaski są zarówno dla pilotów jak i dla paxów, i jest to bardzo fajna chwila, komentuje Katarzyna na forum Lotnictwo.net.pl.

Skąd wziął się zwyczaj bicia braw po zakończeniu resju, trudno powiedzieć. Możliwe, że z filmów katastroficznych, w których pasażerowie dziękowali za cudowne ocalenie od pewnej śmierci. Reżyserowie zaczerpnęli pewnie pomysł z faktycznych wydarzeń... Obyczaj sięga na pewno co najmniej dwadzieścia lat wstecz.

 

Wielki świat

Robert wspomina na powyższym forum: „Samolot Scandinavian Airlines System, którym na kolejme "saxy" się udawałem... 1982, 1983 i 1984 wszyscy Szwedzi klaskali. Kiedyś klaskałem jak oszalały, bo to było kopiowaniem wielkiego świata ..hmmm teraz troche już za późno, aby podróż lotniczą kończyć tego typu zachowaniem... No chyba, że na starym KAI TAK to było coś...

Inny użytkownik pisze: „Na moich czterdzieści kilka lotów klaskanie słyszałem trzy razy. Dwa razy w 2004 w Volare (głównie Polacy) i raz w LOCie na trasie Ryga - Warszawa w 2005, klaskali pasażerowie z Łotwy, była ich duża grupa i z tego, co zrozumiałem, lecieli pierwszy raz w życiu”

Choć wśród Polaków krąży przekonanie, że tylko oni klaszczą, nie jest to prawdą. Taki sposób okazywania emocji jest również domeną Włochów i Hiszpanów. Bardziej powściągliwi są Irlandczycy i Anglicy. W Ameryce, co paradoskalne, bo przecież tam nakręcono większość inspirujących filmów katastroficznych, takiego obyczaju nie ma.

Zjawisko, jak się okazuje, nie jest zależne tylko od narodowści, ale także od zasobności portfela.

- Można to podzielić na dwie grupy: linie lowcostowe i tradycyjne. W tym porównaniu wychodzi mi, że w „lowcostach” klaszczą dużo częściej, no spośród moich kilkunastu lotów lowcostami, chyba tylko raz mi się zdarzyło, żeby nie klaskali. A w tradycyjnych zdarza się to najczęściej podczas lądowania w trudnych warunkach.W „lowcostach” oraz charterach mamy znacznie wyższy odsetek osób odbywających swoją pierwszą podróż lotniczą w życiu, niż ma to miejsce w liniach tradycyjnych. Dla takich ludzi już sam lot samolotem jest często sporą atrakcją, wiąże się to ze strachem i obawami, a nade wszystko ogromnym przeżyciem. A stąd już prosta droga do bicia braw przy lądowaniu...- mówi pilot, Leszek Szczepanowski. - Dla tych, dla których samolot to kolejny środek komunikacji, lądowanie jest po prostu dotarciem do miejsca przeznaczenia albo przesiadki i „dziękowanie Bogu i pilotom", że „tym razem się udało" to chyba niepotrzebny teatr.

 

Dwuklask

Zwyczaj nie tylko się rozprzestrzenia, ale i ewouluje. Coraz częściej zdarzają się podwójne owacje:

przy przyziemienu oraz całkowitym wyhamowaniu. Bywa i tak, że pasażerowie nagradzają pilota po starcie.

- Leciałam niedawno przez Kijów na Daleki Wschód i, choć podróżuję bardzo dużo, zdarzyło mi się pierwszy raz „wschodnimi liniami" i byłam bardzo zaskoczona – opowiada Sylwia, pracownica koncernu farmaceutycznego. – Gromkie brawa tuż po oderwaniu się samolotu od ziemi pasażerów takich jak ja wprawiły w zdziwienie, a nawet… w przerażenie. Skoro sukcesem jest, że wystartowaliśmy, jakie mamy szanse na bezpieczne lądowanie? Uległam tej presji - gdy samolot usiadł na pasie w porcie docelowym, sama klaskałam – dodaje.

Kamil Janiak z Cork stara się wprowadzić zwyczaj klaskania po starcie na trasach do Polski, ale na razie bezskutecznie.

- Od dawna zastanawiałem się – Dlaczego po locie, a nie przed lub w trakcie? A co wówczas, gdy samolot sie rozbije?... Postanowiłem - aby i wilk był syty i owca cała - klaskać przy starcie maszyny. Uskuteczniam to już od kilkunastu lotów - mogę na dzień dzisiejszy stwierdzić jedno - pasażerowie jakoś w niewytłumaczalny sposób wolą klaskać po wylądowaniu, a nie po starcie.

To wszystko, w połączeniu z fanfarami nadawanymi z głośników w liniach Ryanair sprawia, że podczas rejsów nie brakuje podniosłych chwil. (Warto dodać, że wspomniany przewoźnik fanfarami sygnalizuje przylot przed czasem).

- Klaskanie to taki zwyczaj jak całowanie pań w rękę - może staromodny, ale taki się przyjął u nas i nie walczyłbym z nim na siłę. Boli mnie natomiast i bulwersuje coś innego – moment, w którym rozlegają się oklaski. Niestety, coraz częściej dzieje się to już w momencie przyziemienia tylnymi goleniami, w sytuacji, gdy nadal jeszcze samolot posiada bardzo wysoką prędkość i tak naprawdę zaczyna się decydujący o powodzeniu lądowania manewer wytrącania prędkości. Jak samolot doziemia, powiedzmy przy 250 km/h, to jeszcze my wszyscy możemy zginąć... A oni już klaszczą – wzdycha Leszek Szczepanowski.

 

Dla kogo brawa?

Owacje przez jednych są spontanicznym okazaniem radości z tego, że oto znaleźliśmy się spowrotem na ziemi, a przez innych jako podziękowanie pilotowi za bezpieczny lot. Pytanie, czy adresaci braw w ogóle je słyszą. I tu bywa różnie. Podczas lądowania drzwi kokpitu są zamknięte, dlatego raczej nie docierają tam odgłosy z kabiny pasażerskiej.

- W kokpicie braw niestety zazwyczaj nie słychać, ale „stewy” zawsze mogą przekazac, że się podobało – mówi jeden z polskich pilotów. - Klaskanie w podzięce za udany lot jest czymś miłym i wcale nie niezwykłym. Przecież zdarza się, że po wycieczce autokarowej uczestnicy oklaskami dziękują kierowcy. Ostatnio byłem świadkiem takiej sceny na Wyspach Kanaryjskich. Kierowca wykazał się mistrzostwem manewrując po wąziutkiej drodze wybudowanej na wulkanach. Autobus z ledwością mieścił się na drodze nad przepaścią i z trudem wspinał się na strome podjazdy. Kolejny przykład to wycieczka do Wiednia, kiedy kierowca próbował wjechać do niesłychanie ciasnego zakrętu - oczywiście po paru niesamowicie precyzyjnych manewrach udało mu, za co cały autobus nagrodził go oklaskami.

Inny pilot dodaje:

- Oklaski słychać, a jak nie, to dziewczyny zadzwonią, albo po wyjściu „paxów” powiedzą.

Cytat z blogu jeszcze jednego przedstawiciela tego zawodu: "W Hurgadzie piękna pogoda. Kontroler dał nam wektory, a później wizual approach. Jedyny ból, że byliśmy już 10 mil za lotniskiem na 2000 stóp. Zanim zawróciliśmy, minęło trochę czasu, za to widoki piękne. Lądowanie bardzo spokojne i zza drzwi słyszeliśmy oklaski paxów." http://www.awiator.com.

W programie radiowym „Gość Radia Zet” Monika Olejnik zapytała zaproszonego pilota, jak odbiera klaskanie pasażerów.

– Nie słyszę tego, ale wiem, że ludzie czasem klaszczą – powiedział Wiesław Jedynak, członek komisji badających wypadki lotnicze i czynny pilot. – Zdaję sobie sprawę, że często jest to wyśmiewane na różnych forach przez „znawców lotnictwa", że niby tylko Polacy klaszczą. A to nieprawda. Ten, kto tak twierdzi, jest bardzo ograniczony w swoim doświadczeniu. Dla mnie jest to miłe, gdyż jest to jakaś forma uznania, że samolot wylądował bardzo gładko, co wcale nie zawsze jest dobrym lądowaniem, toteż ta nagroda nie zawsze jest zasłużona. Nie wszyscy lubią latać – ja lubię, wykonuję to od wielu lat, natomiast pasażerowie bardzo często muszą się przemieszczać i dla nich to jest takie odprężenie i ulga, że oni już są na ziemi, że jest to sposób odreagowania tego całego napięcia. Tylko w ten sposób to spostrzegam – dodał.

Pasażerowie podzieleni są między tych, którzy klaszczą i tego nie robią oraz na tych, którzy uważają to za typowo polski i wstydliwy obyczaj. W interencie działa kilka grup przeciwnych takiemu okazywaniu emocji, ale także tych, którzy go popierają.

- Mi osobiście robi się głupio i ciarki mi po plecach przechodzą! - Jeszcze sam nie wiem dlaczego to wywoluje u mnie takie uczucie?! Ktoś ma podobnie? - pyta Jarek, założyciel dyskusji „Akcja przeciwko klaskaniu przy lądowaniu samolotu” na stronie http://www.emito.net.

Kobieta o nicku „ludziciekawa” zaczyna dyskusję na stronie gazeta.pl, „Klaskanie pilotowi przy lądowaniu”: „Dziwi mnie fakt, że tak wielu ludzi się oburza kiedy nasi rodacy zgodnie z polskim bardzo sympatycznym zwyczajem klaskają pilotowi samolotu po udanym lądowaniu. Uważam, że inne narody powinny się od nas uczyć takiej życzliwości.”

trust2no1 odpisuje: „Przeciwnicy klaskania oburzają się bo są za młodzi żeby pamiętac czasy, gdy największym wrogiem polskich pilotów był samolot, który właśnie prowadzili. Lot taką <maszinu wriemieni> to było przeżycie na miarę podróży na Księżyc, lądowanie zaś zawsze było wielką niewiadomą. Teraz istotnie nie ma sensu klaskać. Piloci są tam głównie żeby się do pasażerów przy wyjściu szczerzyć. No dobra: potrzeba też kogoś kto wciśnie guzik "reset" jak samolot się zawiesi.

 

 

 

Słowniczek:

stewa – stewardessa

pax – pasażer

lowcost – tanie linie lotnicze

 


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

czwartek, 19 października 2017

Licznik odwiedzin:  83 408  

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
    010203
04050607080910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

O moim bloogu

Od 2005 roku, czyli właściwie początków boomu imigracyjnego w Irlandii, pracuję w różnych polskich gazetach w Dublinie. Cały czas na bieżąco śledzę życie Polonii. Zapraszam do zapoznania się z nim.

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 83408

Lubię to

Więcej w serwisach WP

Wiadomości

Bloog.pl